Opinie pacjentów

Moja opinia może być tylko pozytywna :) Zawsze byłam negatywnie nastawiona do dietetyków, zwłaszcza po relacjach koleżanek, które dostawały dietę np. opartą na jedzeniu tylko arbuza 5x dziennie, czy pełną bułek pszennych. Pani Magda proponuje kompletnie inny styl odżywiania, bardzo bliski temu, co sama stosuję od dawna - dużo warzyw, owoców, zbilansowane posiłki. Dzięki Pani Magdzie, usystematyzowałam własne nawyki żywieniowe, zwracam uwagę co jem, jak jem, kiedy. Odchudzałam się z panią Magdą, a potem porzuciłam dietę przez małe zawirowania życiowe, ...

Dorota

Poznaj inną historię

Moja przygoda z odchudzaniem

W swoim życiu próbowałam wielu diet, podczas których traciłam różne ilości kilogramów, jednak efekt zawsze był ten sam- jojo. Ciągłe próbowanie nowych nieskutecznych diet zmobilizowało mnie do wizyty u dietetyka.

czytaj więcej

Historia Pana Franciszka

  • Franciszek
  • 26 kg w 7 miesięcy
  • Mężczyzna
  • 09 maja, 2019

Zmiana nawyków żywieniowych nie jest prosta, szczególnie na początku. Jednak już po kilku tygodniach może stać się przyjemnością, szczególnie kiedy widzimy zmiany na wadze oraz w samopoczuciu.

Pan Franciszek rozpoczął swoją przygodę ze zmianą sposobu odżywiania w lipcu 2018r. Po 7 miesiącach pracy, dziś cieszy się wagą niższą o 26 kg! Jak tego dokonał? Myślę, że on sam najlepiej opowie, jak to przebiegało i czy rzeczywiście jest się czego bać!? 

Jest 1 czerwca 2018 r (fot.1), w tym dniu, mając 108 kg żywej wagi, podjąłem decyzję o udaniu się do pani dietetyk.

Lipiec 2018, rozpoczynamy kurację, nie jest to łatwe, bo wyjazd do Lwowa skomplikował mi troszkę stosowanie zasad, które na początku, po otrzymaniu książki z menu, wydawały się nie do zrealizowania, ale powoli siła woli i widoczne efekty spowodowały, że wytrwałem. Okazało się, że dieta może być do zniesienia, a po pewnym czasie wyciągnąłem jeszcze ciekawsze wnioski: jem dużo fajniejsze dania niż przed dietą, a  niewielkie odstępstwa  od  zasad na wycieczkach nie wpłynęły na przebieg kuracji.  Co tydzień ubywa około 1 kg, jem 4 albo 5 razy dziennie, wypijam 2 litry wody i spadam z wagi. Po miesiącu wysiłek zmienia się w przyjemność, organizm sam woła po 4 godzinach o jedzenie.  Menu zostaje z modyfikowane. Nie zmienia się jedno:  utrzymanie  odpowiedniej ilości kalorii i brak dojadania między posiłkami.

Miesiąc później – sierpień 2018 (fot.2), już 5 kilogramów mniej, wycieczka rowerowa w Alpy troszkę utrudnia przestrzeganie wszystkich zasad, ale widać szło nieźle, bo kilogram tygodniowo dalej ubywa.

Wrzesień 2018, jest  dobrze, to już 12 tydzień i 12 kilogramów mniej.  Już wyraźnie widać i czuć, jak kilogramów ubywa, a tak niewiele zmian trzeba było wprowadzić. Pani dietetyk staje się moim autorytetem w dziedzinie zdrowego żywienia, które skutecznie przynosi pożądane efekty.

Październik 2018 (fot.3), to już 16 tydzień zdrowego odżywiania i tu już dobrze widać efekty.  Jednak te 16 kg to już dużo, super samopoczucie, jedzenie też sprawia przyjemność, utrzymanie odstępów miedzy posiłkami  staje się nawykiem, wypicie 2 litrów wody to zadanie realne do wykonania.  Chudnę z przyjemnością bez wysiłku .

6 stycznia 2019 roku, założony efekt został osiągnięty, waga waha się w granicach 82-84 bez tendencji spadkowych i wzrostowych.  Troszkę do każdego posiłku dołożyłem, jem dania bogate w bardzo różne produkty co około 3-4 godziny, piję 2 litry wody, kilka razy wypiłem po lampce czerwonego wytrawnego wina. Jak łatwo obliczyć, od początku lipca do końca grudnia upłynęło  26 tygodni, ubyło mnie 26 kg, mam  26 cm mniej w obwodzie brzucha, i wszystko to w przyjemnej atmosferze bez głodowania, jedzenia postnych dań. Ten sukces osiągnąłem dzięki  świetnemu dietetykowi, który profesjonalnie poprowadził mnie przez ten, wcale nietrudny, okres kuracji.

Sprawdź swoje dane osobobowe Sprawdź swoje dane osobobowe
POKAŻ
Magdalena Węgrzyn - ZnanyLekarz.pl
POKAŻ